piątek, 13 sierpnia 2010

Warto było rankiem wstać..

Dzisiaj będzie (z pewnym poślizgiem..) o moich niedzielnych zakupach w graciarni. Na początku napiszę, że miniony weekend należał do wyjatkowo. deszczowych. W sobotę mocno padało, mimo to wybrałam sie do miasta na wieczorny pokaz fajerwerków (to dosyć duża międzynarodowa impreza). Pokaz pomimo deszczu był bardzo widowiskowy. Na ustawionych na wodzie barkach przy dzwiękach muzyki odbywało się widowisko (każdy kraj prezentował swój program). Naprawdę niezwykły widok, warty zobaczenia mimo kapryśnej aury.
Do domu wróciłam dosyć pozno, w dodatku niezle zmoknięta i już kładąc się spać pomyślałam, że chyba nici z jutrzejszego wypadu na graty, bo komu się będzie chciało wstać w taki mokry i szary poranek (dodam, ze graciarnia działa tylko w niedzielę rano). Moja intuicja szperacza zwyciężyła jednak poranne lenistwo i muszę przyznać, że było warto! Mimo deszczowej pogody już dawno nie było tylu okazji i fajnych przedmiotów. Ale dosyć tego wstępu, czas zaprezentować zdobycze:).

Koszyk wewnątrz miał materiał w paski, ale nadawał się tylko na śmieci, więc tutaj golutki lecz piękny:). Taki własnie mi się marzył.


Ten materiał kupiłam wcześniej za grosiki na ciuchach. Kwiatuszki leżały sobie w szufladzie, aż do chwili obecnej. Już się szyje pokrowiec do wnętrza koszyczka.


Buteleczki na... Bardzo mi się spodobały i grzechem było je zostawić (i tylko po 2 zł:).


Biała cukiernica.


Porcelanowy, bawarski podgrzewacz. Będzie jak znalazł do białego czajniczka (już niedługo jesienne, długie wieczory z herbatką :).


I angielskie talerzyki, które okazały się zwykłym kaprysem, ale tak mnie zauroczyły swoim pięknym wzorkiem, że po prostu  musiałam je zabrać..:).


I tu skończyły mi się pieniążki, bo zabrałam ich wyjątkowo mało (myśląc, że w taką pogodę to żywej duszy w graciarni nie będzie, więc po co gnać do bankomatu..). A można było jeszcze kupić: stary wieszaczek z haczykami i drążkiem (aj, jak żałuję), piękną latarenkę na balkon, cynkową wanienkę z porcelanowymi uchwytami..
Następnym razem :). 
Pozdrawiam Was najmocniej, co sądzicie o moich klamociarskich zakupach:)?

8 komentarzy:

  1. osobiście bardzo mi się podoba zestaw talerzyków i cukierenka:)
    wspaniałe!

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale masz oko:) talerzyki są cudne,koszyczek też, a cukiernica...ehh, mogłabym tak zachwalać bez końca! mnie też czeka weekend szperania, jadę do Gdańska, na Jarmark Dominikański, pokaże na pewno co upolowałam:)
    buziaki i miłego weekendu życzę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma to jak buszowanie w starociach - uwielbiam ten dreszczyk emocji...;))) Koszyk piękny, cukiernica również, a takich buteleczek sama też na pewno nie zostawiłabym w spokoju:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję serdecznie dziewczyny!Zawsze sie obawiam po takich zakupach, że wroce do domu i dojde do wniosku, ze przytargalam sterte klamotow..
    Ale od pewnego czasu naprawde mocno sie zastanawiam zanim wydam pieniadze i coraz rzadziej mi sie zdarza zalowac:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj warto było rano wstać!!
    Talerzyczki szczególnie mi się podobają!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznie tu u ciebie, piękne zdjęcia, super udane zakupy, a te talerzyki przypadły mi do gustu najbardziej :))) Pozdrawiam i będę zaglądać, Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja sadze ze byly bardzo udane.
    Wszystko mi sie podoba, i widze nawet podobienstwo do moich przedmiocikow np.kosz wiklinowy(przemalowalam na bialo), talezyki tez podobna nabylam ale tylko 4 sztuki.
    Obok butelek tez nie przeszlabym obojetnie.A cukiernica zjawiskowa.
    Pozdrawiam goraco.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aguś-już wiem, że czasem warto zrobic cos, nawet wówczas kiedy nam się nie chce:).
    Aniu-dziekuję Ci serdecznie za odwiedziny i przemiłe słowa!
    Atenko-fajnie, że już jesteś.Jak widac gusta mamy podobne:).
    Pozdrowionka najcieplejsze!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za Twój komentarz :).