wtorek, 31 sierpnia 2010

Na pożegnanie wakacji..

Dziś ostatni dzień sierpnia, ostatni dzień wakacji i dla mnie w jakiś sposób symboliczny koniec lata..
A było ono piękne, spokojne, pachnące, leniwe.. Czuję się wypoczęta, pozytywnie nastawiona i w takim nastroju powracam jutro do pełni obowiazków w mojej pracy.

Tego roku z różnych względów nie mogłam wyjechać w jakieś dalekie i dłuższe podróże, ale chciałabym Wam pokazać kilka zdjęć z moich wcześniejszych urlopów, które bardzo pozytywnie mnie nastrajają i wspomniam te miejsca z prawdziwym sentymentem.








Zdjęcia zostały zrobione podczas moich podróży po Hiszpanii i takie kolorowe, ciepłe wspomnienia będę nosiłą w myślach przez wszystkie długie i zimne wieczory, aż do następnego lata!

Pozdrawiam Was cieplutko!

I jeszcze zabawa w 10-kę do której zaprosiła mnie Ola_83.
Słowo lubię to za mało, ja po prostu kocham:

-dobre kino
-teatr (który wzbudza emocje)
-wiosnę (po długiej zimie)
-starocie (wszelkiej maści)
-muzykę (która porywa)
-robić zdjęcia
-sprawiać innym radość
-leniwe weekendowe poranki
-delektować się chwilą
-rozmowy o życiu
-podróże...

Wybaczcie mi, ale wolny internet i dużo pracy przed pierwszym dzwonkiem sprawiają, że zrezygnuję z kontynuowania zabawy.

Pozdrawiam Was jednak najserdeczniej i dziekuję za Wasze wizyty i komentarze!

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Jarmarkowe zakupy - rękodzieło

Moje jarmarkowe zakupy w temacie rękodzieła. Tutaj też muszę zaznaczyć, że możliwości było wiele. Jednak ograniczenia czasowe oraz zdrowy rozsądek nakazał mi zdecydować się zaledwie na kilka drobnostek.

Pierwsza rzecz to woreczki. Zakupy robiłam w ostatnich dniach trwania jarmarku, stąd sprzedawcy byli skłonni mocno obniżać ceny (zapłaciłam po 6 zł za każdą sztukę). Przyznam, że kupiłam je ze względu na wzory, które już dawno mnie oczarowały i mam nadzieję, że następne woreczki wyszyję już sama.



Biżuteria. Tej na jarmarku było mnóstwo! W zasadzie omijałam te stoiska, bo już nie mam gdzie trzymać sterty korali i kolczyków.. Tym kulkom trudno jednak było się oprzeć. Kocham pudrowy róż w połączeniu z szarościami. Na stosiku kupiłam luzne elementy. W domu sama je ułożyłam i połączyłam .
 Polubiłam je bardzo:).


I ostatnia rzecz malowane obrazki (chyba akwarelki). Marzyły mi się zioła, szukałam ich od dawna. Pani na stoisku miała już mały wybór (złożyłam zamówienie i zioła będą wysłane), stąd zdecydowałam się na inne roślinki. W oryginale są naprawdę piękne. To co pokazuje to (nieco krzywy) skan zrobiony przez folię w którą rysunki były zapakowane.




To koniec moich jarmarkowych zakupów:). Dodam tylko, że podpytywałam sprzedawców (szczególnie tych od staroci) czy jest jeszcze w Polsce jakaś cykliczna impreza na której sprzedawane jest rękodzieło i starocie. Usłyszałam, że w Poznaniu pod koniec czerwca odbywa się podobna impreza. A może Wy znacie jakieś miejsca w których odbywają się podobne jarmarki?

Pozdrawiam cieplutko i dziękuję Wam za odwiedziny i przemiłe komentarze.

P.S. Przygotowuje moje pierwsze candy, więc zaglądajcie do mnie w najbliższym czasie:)!

piątek, 27 sierpnia 2010

Jarmarkowe zakupy cz. 1

Obiecałam pokazać jarmarkowe zdobycze. Dziś pokażę starocie,  które po prostu uwielbiam (bardzo wolno mi działa internet, więc zamieszczenie większej ilości zdjęć jest bardzo kłopotliwe). Już chyba wspominałam, że jarmark pod tym względem mnie oczarował. Nigdy chyba nie widziałam w jednym miejscu takiej ilości, pięknych, starych przedmiotów. Ogromne ilości porcelany (oczy mi się kręciły wokół głowy), ceny od kilku złotych do kilku tysięcy za przepiękne, zupełnie kompletne zestawy obiadowe, deserowe. Duże ilości obrazów, sreber, mebli, bibelotów.. Jednym słowem było tam wszystko, w dużych ilościach, w różnych cenach.
Moje zakupy są w pewnym sensie przypadkowe. Nie miałam jakiś konkretnych planów, za to spore dylematy na co się zdecydować. Padło na rzeczy, których jeszcze nie miałam i trudno je kupić tam gdzie mieszkam.
Ta rama od pierwszego momentu oczarowała mnie. W jej środku,  na haczykach przymocowane są 4 mniejsze rameczki. Chciałabym osobno powiesić dużą (chyba wstawię do niej lustro), w małych zapewne znajdą się zdjęcia.




Srebrne łyżeczki, które od dawna chciałam zakupić. Na zdjęciach wyglądają całkiem zwyczajnie, ale mają naprawdę wielki urok (i sprawdziłam są naprawdę srebrne). Te pierwsze są bardzo maleńkie.



I duże sztućce. Widelec i łyżka. Kupione za 5 zł z myślą o jakiejś kuchennej dekorcji. Sprzedawca miał ogromny karton w którym leżało takich cudowności mnóstwo, żałuje że nie kupiłam do kompletu noża..


Pozdrawiam Was bardzo ciepło, w ten zimny i mokry dzień!

niedziela, 22 sierpnia 2010

Wszystko co miłe, szybko się kończy..

Mam za sobą cudowny tydzień. Udało mi się jeszcze na kilka dni wyjechać i spędziłam ten czas w Gdańsku oraz w uroczej wsi - Milewko. Powiem krótko, to był  wspaniały, beztroski czas i wymarzona końcówka mojego długiego urlopu.
W Gdańsku załapałam się na ostatnie dni jarmarku dominikańskiego. Byłam na nim pierwszy raz i muszę przyznać, że  to co zobaczyłam zachwyciło mnie! Kto nie był - polecam za rok, naprawdę warto (pomijam uroki samego Gdańska który jest naprawdę przepiękny).
Przywiozłam mnóstwo skarbów, które czekają na sfotografowanie, ale to musi chwilkę poczekać, gdyż jutro (po 8 tygodniach urlopu!) wracam do pracy ( nawiasem mówiąc nie mam pojęcia kiedy ten czas tak szybko upłynął..).
Jedno jest pewne - trudno się będzie przestawić, oj trudno.. Ale takie to uroki belferskiego życia..:)

Milewkowe słoneczniki, bo lato ciągle jest z nami..:)




Kukurydza..


Milewkowy ogród ozdabiały takie oto figury. Chociaż nie jestem miłośnikiem podobnych ozdób, ta miała w sobie jakiś wyjątkowy urok.


Pełna pozytywnej energii pozdrawiam Was serdecznie życząc udanego tygodnia!

wtorek, 17 sierpnia 2010

Słodkie, szczęśliwe chwile..

Pogoda bardzo zmienna. W tygodniu słonecznie, a czasem nawet upalnie. Weekend (już drugi z kolei) deszczowo i pochmurnie.. Ale co tam..Wyłapuję każdą słoneczną chwilę i cieszę się nią, bo lato wciąż trwa!

Polne bukiety cieszą oko..


Zdobyczna, stareńka filiżanka:).




Słodkie maliny z przeznaczeniem na nalewkę.


Moje ulubione śliwki.




Morelki wypełnione serkiem danio - pychotka:).



Pędzę pakować walizkę. Ostatnie dni urlopu chcę spędzić nad morzem (może się też uda wpaść na jarmark do Gdańska).
Pozdrawiam Was serdecznie moje Drogie, dziękując za odwiedziny i ciepłe słowa:)!

piątek, 13 sierpnia 2010

Warto było rankiem wstać..

Dzisiaj będzie (z pewnym poślizgiem..) o moich niedzielnych zakupach w graciarni. Na początku napiszę, że miniony weekend należał do wyjatkowo. deszczowych. W sobotę mocno padało, mimo to wybrałam sie do miasta na wieczorny pokaz fajerwerków (to dosyć duża międzynarodowa impreza). Pokaz pomimo deszczu był bardzo widowiskowy. Na ustawionych na wodzie barkach przy dzwiękach muzyki odbywało się widowisko (każdy kraj prezentował swój program). Naprawdę niezwykły widok, warty zobaczenia mimo kapryśnej aury.
Do domu wróciłam dosyć pozno, w dodatku niezle zmoknięta i już kładąc się spać pomyślałam, że chyba nici z jutrzejszego wypadu na graty, bo komu się będzie chciało wstać w taki mokry i szary poranek (dodam, ze graciarnia działa tylko w niedzielę rano). Moja intuicja szperacza zwyciężyła jednak poranne lenistwo i muszę przyznać, że było warto! Mimo deszczowej pogody już dawno nie było tylu okazji i fajnych przedmiotów. Ale dosyć tego wstępu, czas zaprezentować zdobycze:).

Koszyk wewnątrz miał materiał w paski, ale nadawał się tylko na śmieci, więc tutaj golutki lecz piękny:). Taki własnie mi się marzył.


Ten materiał kupiłam wcześniej za grosiki na ciuchach. Kwiatuszki leżały sobie w szufladzie, aż do chwili obecnej. Już się szyje pokrowiec do wnętrza koszyczka.


Buteleczki na... Bardzo mi się spodobały i grzechem było je zostawić (i tylko po 2 zł:).


Biała cukiernica.


Porcelanowy, bawarski podgrzewacz. Będzie jak znalazł do białego czajniczka (już niedługo jesienne, długie wieczory z herbatką :).


I angielskie talerzyki, które okazały się zwykłym kaprysem, ale tak mnie zauroczyły swoim pięknym wzorkiem, że po prostu  musiałam je zabrać..:).


I tu skończyły mi się pieniążki, bo zabrałam ich wyjątkowo mało (myśląc, że w taką pogodę to żywej duszy w graciarni nie będzie, więc po co gnać do bankomatu..). A można było jeszcze kupić: stary wieszaczek z haczykami i drążkiem (aj, jak żałuję), piękną latarenkę na balkon, cynkową wanienkę z porcelanowymi uchwytami..
Następnym razem :). 
Pozdrawiam Was najmocniej, co sądzicie o moich klamociarskich zakupach:)?

środa, 11 sierpnia 2010

Wciąż jeszcze wakacyjnie..

Lato faktycznie powoli ucieka, dlatego staram się łapać każdą jego chwilę. Nie myślę jeszcze o jesieni. Przyjdzie na to pora... 

Zrobiłam te zdjęcia jakoś w końcowych dniach lipca. Nie było czasu ich wcześniej pokazać.
Teraz przypominają mi najcieplejsze dni tego lata..



Najbardziej jednak będzie mi brakowało tych wieczornych, letnich spacerów.. 
Chłodne powietrze i przyroda zmieniająca swoje barwy w zachodzącym słońcu..




W moim mieście działa plenerowe kino. Dwa razy w tygodniu w pięknej, wieczornej scenografii zamku pokazywane jest ambitne kino. Ciepłe, letnie powietrze, mili ludzie, atmosfera beztroski i luzu. Kocham kino, więc dla mnie to ogromna frajda. Jak tylko jestem w mieście, staram się korzystać.  Wczorajszy seans - kino dla kobiet skończył się o 24.00 :). Cudownie było w taką ciepłą, letnią noc przechadzać sie po mieście.. I to jest kolejna rzecz, dla której uwielbiam lato! Niech trwa jak najdłużej, niech trwa..:).

Pozdrawiam Was moje Drogie najserdeczniej i dziękuję, że do mnie zaglądacie:)!

sobota, 7 sierpnia 2010

Debiutanckie serwetki z monogramem

Moje pierwsze, wymarzone serwetki z monogramem zostały ukończone. Są dosyć duże (w ilości sześciu sztuk), wzór bardzo prosty (takie najbardziej lubię) mają służyć jako serwetki obiadowe. Uczę się, szukam wzorów i inspiracji. Myślę, że to początek nowej przygody. Następne będą białe ze wzorem korony (jeśli uda mi się jakoś zgrabnie go wyrysować). 


Ja widzę wiele niedociągnięć, a Wy moje Drogie jak oceniacie efekt końcowy? 


Pozdrawiam serdecznie i ciepło w ten deszczowy dzień!

czwartek, 5 sierpnia 2010

Lewy foka szot, wybierz!

Z lekkim poślizgiem, ale pokazuję kilka zdjęć z minionego weekendu na żaglach. Tytuł postu, to oczywiście komenda żeglarska. Nie wiem, czy kiedyś miałyście okazję pływać, ale muszę wam powiedzieć, że jest to fantastyczna przygoda. Zawsze zazdrościłam osobom, które mieszkają na południu Polski, że mają tak blisko w góry (kocham góry) i mogą nawet na weekend wybrać się na wędrówkę. Dla mnie to kilkanaście, długich godzin podróży na które mogę sobie pozwolić jedynie podczas urlopu. Ale każde miejsce ma przecież swój urok i trzeba to umieć docenić. Już to potrafię:). Mamy blisko do morza (godzinkę autem) i jeszcze bliżej kilka rzek i jezior. Weekendowy wypad nad morze, spływ czy rejsik jachtem to niesamowita przyjemność !


Przytrafiła nam się cudowna pogoda. Zobaczcie tylko na to niebo, czyż nie jest piękne?



W ostatnim dniu zabrakło wiatru, płynęlismy w żółwim tempie (a czas już nieco gonił), więc skorzystaliśmy z propozycji miłych ludzi, którzy pociągnęli nas spory kawałek na holu.


Autorem wszystkich zdjęć jest M.D.

Pozdrawiam najserdeczniej!

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Mała rzecz, a cieszy..

Niestety o szydełkowaniu, ani hafcie krzyżykowym nie mam pojęcia (chociaż do tego ostatniego się od dawna przymierzam:). Oglądając Wasze blogi i niezwykłe w tym zakresie zdolności, wzdycham sobie po cichu i podziwiam te urocze prace.


Chcąc mieć u siebie takie urocze serweteczki, polowałam na nie od jakiegoś czasu. Te bardzo proste (w komplecie jest ich 6 + jedna większa) kupiłam od jakiejś babci na ryneczku za naprawdę drobną kwotę. Przyznam, że bardzo mnie ten zakup ucieszył!

Na ogrodzie pozostało jeszcze troszkę lawendy, którą zebrałam do woreczków i buteleczek (kilka sztuk takich zakurzonych maleństw bezużytecznie leżało w pracowni mojej koleżanki, więc za pozwoleniem zaopiekowałam się nimi..:).


Moje płócienne serducha


Lubię taką prostotę..


Pozdrawiam i dziekuję serdecznie za Wasze odwiedziny!

P.S. Problem naprawiony, komentarze działają:).