piątek, 9 września 2011

Jagodowe i drożdżowe debiuty..


Dwa pierwsze zdjęcia to jagody z norweskiego lasu.. Podczas mojego sierpniowego pobytu w Stavanger znajomi zabrali mnie na jagodobranie. A jagód było mnóstwo, naprawdę mnóstwo. Musze przyznać, że pierwszy raz zbierałam je w takiej ilości (w kilka godzin sama uzbierałam 9 litrów i do tej pory jest to dla mnie zdumieniem, bo chyba jak na debiut to całkiem ładnie).
Norwedzy nie są specjalnie zainteresowani zbieraniem czegokolwiek w swoich lasach, stąd dozwolone jest nawet używanie "jagodziarek" (nie wiem czy jest to prawidłowa nazwa, to takie "pudełko z grzebieniem", które można kupić w wielu sklepach w Norwegii). Przyznam, że najadłam się w tym roku jagódek do woli..:).


Tutaj juz ogrodowe borówki



A teraz mój debiut z minionych dni. Pieczenie drożdżowego ciasta.
Mamy w rodzinie cukiernika dla którego sztuka pieczenia (chleba, ciast) to po prostu pestka. 
Poprosiłam o lekcje w tym temacie :), bo moja dotychczasowa wiedza i doświadczenie były dosyć malutkie..
  Szybko okazało się, że sekret tkwi w umiejętnym przygotowaniu ciasta. Cała reszta to drobiazg. 
Ale właśnie.. jak wyczuć czy to ciasto jest już takie, jakie być powinno? To nadal mój największy dylemat..

Z 1 kg maki wyszły aż 3 blaszki wypieków. Modelowe bułeczki z borówkami..


Placek ze śliwkami i borówkami.


A na koniec wariacje z resztek ciasta.. Ślimakowe bułeczki


i chałka (tu sie okazało, że wyplecenie takiej ślicznotki to długie, długie ćwiczenia).


Jeśli nastepnym razem upiekę bułeczki bez pomocy i wyjdą podobnie chrupiace i pyszne, wówczas powiem - potrafię upiec drożdżowe ciasto!

Ciepłego weekendu Wam życzę!

11 komentarzy:

  1. OJEJ,ALE PYSZNOŚCI:)PIĘKNE WYSZLY:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Same pyszności! ja niestety drożdże zabijam:)
    Zjadłabym sobie z chęcią te z jagodami.
    Pozdrawiam ciepło i życze Ci udanego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny pachnacy domowym ciastem post!
    Ja nie podjęłam jeszcze nigdy wyzwania zrobienia i upieczenia drożdzowego ciasta. Zniechęciła mnie moja mama, która mówi, ze drożdzowe udaje się dopiero wtedy, kiedy zostanie się babcią:)
    No to poczekam
    Pozdrawiam cieplutko
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię zbierać jagody:) ale dawno nie zbierałam, bardzo dawno:( takie bułeczki są idealne na poranne śniadanie:)
    pozdrawiam~!

    OdpowiedzUsuń
  5. ABily- wypieki faktycznie prezentowały się pięknie:).
    Ili, Maggie - chociaż byłam przekonywana iż bardzo łatwo upiec drożdżowe ciasto:)to jestem zdania, że nie jest to łatwe i trzeba ćwiczeń, aby opanować technikę wyrabiania takiego ciasta.
    Olu, ja miałam frajdę z tego zbierania, chociaż jak jechałam do lasu to się zastanawiałam czy ja te jagody w ogóle zauważę :).
    Dziękuję Wam za odwiedzinki, dobrego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  6. MIKO...OJ.....ZAPACHNIAŁO MI AZ TU....A DO TEGO SZKLANKA ZIMNEGO MLEKA...POLEGŁAM:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ pyszności! Jagódki strasznie lubię, najbardziej w naleśnikach i pierogach :) Za to do jagodzianek mam sentyment, przypominają mi dzieciństwo :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mniam!!!pyszności!I dzięki za krówkę jest boska!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Qrko, Anabel, Aguś bardzo Wam dziękuje :)!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale jestem głodna jak to widzę....normalnie chyba nie zasnę......jutro jak będę przechodzić koło cukierni muszę sobie kupić jagodziankę bo totalnie nie przeżyję...pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  11. mniam mniam, wpraszam sie do Ciebie na te pyszności

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za Twój komentarz :).