czwartek, 17 listopada 2011

W domowych pieleszach..

Sama nie wiem kiedy połowa tego listopada umknęła.. Cyk i połowa miesiąca za nami. 
Ja tymczasem siedzę sobie w domku i leczę gardło i zatoki (to niestety od kilku sezonów moja stała przypadłość). Zrezygnowałam z antybiotyku i zastanawiam się jaki będzie efekt. Czwarty dzień zwolnienia, a ja  czuję się ogólnie mówiąc średnio. Może macie jakieś własne sposoby na kłopoty z zatokami?

W wolnym czasie nasuszyłam troszkę jabłek na zimowe wieczory..


Do pojemniczków z zielona herbatą dorobiłam małe serduszka.


A tutaj rozetki z ciasta naleśnikowego.


Może ich kształt nie jest doskonały, ale są pyszne i chrupiące. Idealne do ciepłej herbatki z imbirem. 


Babciny młynek (niegdyś do kawy), ja używam do cukru (bo zazwyczaj, kiedy biorę się za pieczenie, to własnie mi go brakuje).


Życzę Wam zdrówka w ten chłodny czas. 
Miło mi jak zostawiacie ślad swojej obecności!
Pozdrawiam cieplutko!