niedziela, 15 kwietnia 2012

Małe pragnienia..

Wiosna się chyba obraziła.. w święta śnieg i przymrozek. Po świętach niewiele cieplej. A ja już tęsknie za słońcem, rowerem, wiosennymi ciuszkami i dodatkami..

Razem z wiosną przyszły nowe/ stare marzenia.. Kiedyś będę jeździła na takim rowerze..


I kupie sobie taki koszyk (środkowy)..


Zdjęcia zostały zrobione przeze mnie w Wiedniu i Pradze. Do koszyka wzdychałam na jarmarku w Pradze i doprawdy nie wiem, dlaczego wyjechałam stamtąd bez niego.. :).
Często Wam się zdarza, że robicie jakiś zakup i już w progu domu macie pewność, że był to falstart i jesteście najszczęśliwsze jeśli jest możliwość oddać produkt do sklepu.. lub w drugą stronę: nadarza się okazja (która jest tylko w tym momencie), a Wy po długich podchodach wracacie do domciu z pustymi łapkami żałując przez tydzień jak można było zmarnować taka okazję.. Mi się tak zdarza .. na szczęście coraz rzadziej.
Ściskam Was ciepło. Dobrego tygodnia dziewczyny!

15 komentarzy:

  1. Chyba każda z nas tak ma...ja też czasem żałuję, że czegoś nie kupiłam, ale chyba wolę to niż żałowanie,że kupiłam:-)
    Coraz częściej jednak kupuję z rozwagą:-)pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uczę sie tej rozwagi :), a buty i ubrania kupuję głownie w sklepach gdzie przez kilka tygodni mozna bez problemu oddać towar :).Super sprawa :).

      Usuń
  2. Oj, ja to znam dokładnie;-) Choć muszę przyznać, że jestem uparta i tak długo stoję, że muszę kupić, mimo, że to zastanawianie sie trwa wieki:-) Co do roweru, to... myślałam o swoim wczoraj i chciałam go już wytargać z garażu, umyć, podotykać. Nacieszyć oczy chciałam. Jeszcze zimno i paskudny deszcz pada drugi dzień. Ale właśnie dlatego chciałam wyciągnąć rower i wołać wiosnę, tą prawdziwą. Coś mi mówi, że jak umyję rower, wyciągnę sukienkę, koszyk taki, jak ten ze zdjęcia...wiosna przyjdzie. Mąż się śmieje ze mnie, bo wie, że znów będę zwozić z lasów i łąk kosz pełen zielska najróżniejszego. Mężczyźni...oni są naprawdę z Marsa. Pozdrawiam ciepło:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, po pierwsze ogromnie się cieszę że juz jesteś, jakos przegapiłam ten moment, ale już biegne poczytac co u Ciebie :).
      A rower, no miejmy nadzieje, że maj przyniesie nam dużo słonka i bedzie mozna zrealizować te małe pragnienia :).

      Usuń
  3. Mi sie zdraza jak juz to ta druga opcja, koszyk rewelacja, a ten rower-wow jaki vintage.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Pinel, koszyk kiedys upoluje i rower tez :).Marzenia się spelniają :).

      Usuń
  4. Pogoda ni e sprzyja rowerowym wyjazdom, ale taki rower nie może długo ustać w bezruchu :-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny rower a pogoda okropna, wszystkie marzenia się kiedyś spełniają:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet mi nie mów!!! Ostatnio na pchlim widziałam drucianą podstawkę pod garnki , taka w stylu scandynawskim, za całe 4 zł i zastanawiałam się nad nią. Potem pomyślałam, ze przejdę się jeszcze i wrócę. No i przeszłam się i nie wróciłam, bo zapomniałam:(((( a teraz żałuję. No ale trudno, może kiedyś, gdzieś:) Koszyk wart grzechu;) Rower już wyciągnęłam i czekam na te +20. Pozdrawiam Moniczko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, znamy to znamy..Uściski Motylku :).

      Usuń
  7. "zawsze chciałem mieć takie coś"... marzy mi się rower!!!:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za Twój komentarz :).