niedziela, 26 sierpnia 2012

Trudne powroty..

Mój pobyt w Norwegii dobiegł końca (pomimo wcześniejszych informacji, zostałam jednak dłużej). 
Przyznam że miejsce to, działa na mnie jak magnez. Nie wiem czy gdziekolwiek indziej (mam na myśli jakiekolwiek inne duże miasto) spotkałam tyle spokoju, uroku i prostoty jednocześnie. Wróciłam wypoczęta, zrelaksowana, dotleniona :). Będę wracała do relacji z tego wyjazdu jeszcze wielokrotnie. Teraz ogarniam rzeczywistość i mnóstwo spraw, które nagromadziły się przez moje długie nieobecności. 
No i najgorsze.. w poniedziałek powrót do pracy. Wyjątkowo trudny powrót, gdyż odkryłam, że to miejsce (moja praca) dostarcza mi coraz więcej stresu i frustracji, a coraz mniej przyjemności i poczucia, że to co robię ma jakiś większy sens..


Czyste powietrze, piękne krajobrazy, niewiele ludzi i spokój, spokój, spokój..




Każdego dnia wsiadałam na rower, by móc pokontemplować widoki
 i zanurzyć się w ciszy która tam, jest naprawdę wyjątkowa.


Do miłego dziewczyny, stęskniłam się za Wami!
PS Okulary się przydały! Przez cały pobyt miałam wspaniałą, słoneczną pogodę,
(co w Norwegii naprawdę nie jest oczywistością). 

czwartek, 9 sierpnia 2012

Na chwilę przed odlotem..

Jutro z rana pociąg do Warszawy, a stamtąd samolot i planowany od dawna wypoczynek w Norwegii. Cieszę się ogromnie (pomimo, że ze względów rodzinnych musiałam zmienić rezerwację i skrócić nieco mój pobyt). 


Okulary to taki żarcik, gdyż otrzymałam właśnie informacje iż tam, gdzie jadę w chwili obecnej jest 12 C..
Pakuję zatem ciepłe ubranka z nadzieją jednak, że słonko czasem nieco wyjrzy..


Do miłego dziewczyny!

niedziela, 5 sierpnia 2012

Pożegnanie z Krakowem i ..

..półmetek wakacji. Doprawdy nie wiem gdzie i jak umknął mi miesiąc wakacji. W mgnieniu oka. Naprawdę. 
W efekcie ominęło mnie nieco letnich przyjemności, ale co tam lato jeszcze trwa i może się uda (jeśli pogoda dopisze) zasmakować troszkę letnich przyjemności. 
Tymczasem wróciłam z ostatniego wyjazdu do Krakowa (po miesięcznej prawie nieobecności, cały weekend zeszło mi na ogarnianiu mieszkania, praniu, prasowaniu i takie tam..) Obliczyłam, że spędziłam w lipcu w podróży ok 12000 km.. :).  Ale poza długimi godzinami w trasie było też mnóstwo przyjemności, bo w Krakowie nie może być przecież inaczej :)!

Kilka wspomnień.. 


Krakowskie, klimatyczne knajpki, restauracje, bary
 to coś, czego mi najbardziej brakuje w moim mieście..


Moje ulubione chwile w Krakowie to te przy kawie, lodach, zimnej lemoniadzie..
 w pięknej knajpce, bez pośpiechu, delektując się chwilą..







Dziewczyny, stęskniłam się za Wami i biegnę nadrobić zaległości. 
Życzę słonecznej niedzieli, do miłego!