poniedziałek, 27 września 2010

Grzybobranie..

Pogoda w weekend dopisała. Piękne słońce zachęcało do wyjścia z domu. Docelowo był to wyjazd na wieś, ale po drodze nastąpiła przerwa na spacer po lesie i grzybobranie.. Udane..:).



Te najbardziej fotogeniczne:)



I w jesiennym, ciepłym słonku..



Pozdrawiam cieplutko:)

piątek, 24 września 2010

"Będę miał piękne życie.."

Wrzesień, to dla mnie dosyć pracowity czas. Uznałam jednak, że nie można się dać zwariować:) i trzeba zaaplikować sobie nieco przyjemności i relaksu. Kino i dobry film są tego idealnym gwarantem. Widziałam w  ostatnim czasie trzy filmy, które zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie. Jednym z nich jest "Wenecja" Jana Jakuba Kolskiego. Film mnie zachwycił przepięknymi obrazami, muzyką, doskonałą grą (szczególnie bardzo młodego chłopczyka Marcina Walewskiego). Film jest opowieścią o dorastaniu, wyobrazni, a przede wszystkim sile marzeń (są takie marzenia, które zmieniają nasze życie, czy kiedyś Wy same tego doświadczyłyście?). Ja tak! Film ten chwilami unosi, ale też pozostawia cierpki smak, jak wino.

Ktoś powiedział o tym obrazie: "Wenecja to nie miejsce, to stan serca i umysłu". Polecam gorąco na długie, jesienne wieczory!


Siła marzeń..


Wspaniałe obrazy..


Niezwykła miłość do matki..

Zdjęcia zaczerpnięte z netu

Serdecznie pozdrawiam i życzę słonecznego weekendu!

środa, 22 września 2010

Jesień w kolorze czerwieni..

Czas powitać jesień. Widać ją po kolorach, temperaturze za oknem, zapachach (suszonych grzybów w domu), kwitnących roślinach.. Gdybym miała określić co w niej najbardziej lubię to zapewne właśnie kolory..
Z przyjemnością obserwuję jak drzewa zmieniają swoje barwy, sycą intensywnością, kolorem.. Piękny czas:).


Jabłonkowe zbiory..



Pozdrawiam Was najcieplej w ten chłodny czas!

poniedziałek, 6 września 2010

A u mnie jeszcze lato..

Pierwsze dwa dni pracy dały mi troszkę do wiwatu. Jednak potrzeba nieco więcej czasu i cierpliwości, aby na nowo wejść w rytm i podjąć wszystkie obowiązki (po 8 tygodniach urlopu). Oszołomiona troszkę tym gwałtownym początkiem,  postanowiłam skorzystać z okazji i spędzić weekend nad morzem. Pomysł był fantastyczny, gdyż pogoda (przynajmniej w Międzyzdrojach) dopisała znakomicie! W jednej chwili poczułam się znowu jak na wakacjach:). Swobodnie, beztrosko, radośnie..


Słońce, plaża i spacery, spacery, spacery..


I pyszna rybka w knajpce przy kutrach..



I zachody słońca, które nad morzem są zawsze takie piękne ..



Wiem, że do następnego urlopu, jeszcze wiele, wiele miesięcy, ale nie ma to dla mnie większego znaczenia. Przekonałam się, że takie krótkie, weekendowe wyjazdy są fantastyczne i dają wiele wytchnienia. Polecam:)!
 I  jeszcze przywiezione skarby..


Bursztyny..


Pozdrawiam Was najserdeczniej!