niedziela, 27 lutego 2011

Przywoływanie wiosny i..

Zimy chyba wszyscy już mamy dosyć i każdy na swój sposób próbuje przywołać wiosnę :). Ja bawiłam się w sobotę w rozsadzanie kwiatowych sadzonek, wysiewanie nasionek etc. Będą jak znalazł kiedy zrobi się ciepło i będzie można nareszcie powynosić roślinki na balkon. 

Korzystając z końcówki urlopu powyciągałam kawałki nagromadzonych materiałów (na pierwszy ogień moje ulubione różyczki) i postanowiłam zmierzyć się z maszyną:). Powstały dwie poduchy (do kompletu z tego samego materiału mam jeszcze inne rzeczy, które uszyła mi w zeszłym roku znajoma krawcowa). Skłamałabym mówiąc, że poszło mi tak lekko. Szyłam i szyłam, posiłkowałam się innymi poduchami.. i udało się. Moje pierwsze krawieckie dzieło:). Wiosenne poduchy! Jak oceniacie finał:)?




Na słodki początek nowego tygodnia, moja dyżurna słodkość :).
Zapiekane jabłka z bakaliami, miodem i cynamonem.


Pozdrawiam najmocniej życząc dużo słonka i dobrego tygodnia!
M.

P.S. W ostatnim czasie miałam okazję nadrobić nieco zaległości kinowe.
Polecam Wam serdecznie filmy:
"Ludzie Boga",
"Jak zostać królem",
"127 godzin",
"Czarny czwartek".
Niezwykle poruszające obrazy i co ciekawe, łączy te filmy fakt, że każda z tych historii wydarzyła się naprawdę!Polecam.

poniedziałek, 21 lutego 2011

Przygoda z szyciem!

Nie wiem czym sobie na to zasłużyłam, ale mam szczęście dostawać ostatnio niesamowite (i najczęściej niespodziewane!) prezenty. Tym razem jest to maszyna do szycia! Wymarzona, wyczekana. Prosta i zwyczajna, ale dla mnie fantastyczna. Prezent dostałam z rąk mojego Dziadka:). Tak po prostu, zwyczajnie.. Jestem wzruszona i pełna zapału. A zapał będzie potrzebny, nawet bardzo, ponieważ moje pojęcie o szyciu jest powiedzmy to szczerze kiepściutkie..:). 
Trzymajcie kciuki! Mam nadzieję, że wkrótce pokażę pierwsze efekty mojej nauki:).


Maleńka kolekcja drewnianych szpulek.



Babcine krawieckie nożyce..


Na koniec zapraszam Was na ciepłe jeszcze rogaliki:).


Pozdrawiam urlopowo, w ten mrozny czas!
M.

czwartek, 10 lutego 2011

Ale niespodzianka!

Wpadam dziś dosłownie na minutkę (to ostatnie chwile przed feriami i pracy jest po uszy), aby pochwalić się cudownym (i niespodziewanym!) prezentem, który dziś do mnie dotarł.
Prezent w postaci przepięknej saszetki, dostałam od wspaniałej i bezinteresownej osoby - Qrki Domowej, która już wcześniej obdarowała mnie mailowo, wspaniałymi wzorami monogramów. Dziękuje serdecznie!

Przód saszetki to pierwsza litera mojego imienia, maleńkie, misterne krzyżyki (chyba pierwszy raz widzę takie drobinki), ten haft mnie naprawdę zachwycił!


Tył saszetki, piękna, stylowa taśma.


Saszetka jest bardzo vintage, ponieważ len jak również ozdobna taśma, 
liczą dobrych  kilkadziesiąt lat (powiem tylko, że więcej niż ja sama żyję na świecie:).


I ostatnia rzecz, to cudowny zapach, a to za sprawą lawendy, która znajduje się w środku!


B. sprawiłaś mi ogrom radości!I z tym uśmiechem na twarzy pozdrawiam Was najserdeczniej (jutro ostatni dzień w pracy i dwa tygodnie urlopu)!
Uściski:).