wtorek, 27 września 2011

Tyle słońca..

Piękny początek jesieni.. Kolorowo, ciepło, słonecznie - taką jesień uwielbiam! Poniższe zdjęcia zostały zrobione w miniony weekend. Słoneczniki w ogrodzie obrodziły bardzo! Jestem zdziwiona, bo to zaledwie kilka ziarenek rzuconych przypadkowo w ziemię, a teraz tak cieszą oczy..


Jesienne ogrodowe bukiety..




I nareszcie ukończone kuchenne ściereczki..


Dużo pracy, więc uciekam. Ściskam Was słonecznie i dziękuję za odwiedziny!
Dobrego tygodnia!

wtorek, 20 września 2011

Na kiermaszu..

Zupełnie przypadkiem podczas sobotniego spaceru trafiliśmy na kiermasz ogrodniczy. Bardzo lubię te kiermasze, gdyż poza dużą ilością pięknych roślinek (zakupiliśmy wrzosy i troszkę cebulek do ogrodu) można zaopatrzyć się w wiele ekologicznych produktów, ze sprawdzonych gospodarstw, upraw, pasiek. Trudno było opuścić to miejsce z pustymi rękoma, zatem moje spontaniczne zakupy..:)

Pachnące obwarzanki, na niedzielne śniadanko i jako ozdoba kuchni..



Miodzik i czosnek na jesienne przeziębienia..



Imbir do herbaty, pestki dyni i migdały..


Suszone warzywka (marchew, seler, pietruszka, por, cebula). Pachną obłędnie i ten zapach zmobilizował mnie  nareszcie do zakupu suszarki do warzyw. Czekam   niecierpliwie na przesyłkę, aby móc za chwilkę uruchomić własną produkcję (ten słoiczek zapewne bardzo szybko się skończy).


I dekoracyjne dynie..




Pozdrawiam Was cieplutko, u mnie piękne słonko! 
Dobrego tygodnia dla Was i dziękuję serdecznie za odwiedziny!

piątek, 9 września 2011

Jagodowe i drożdżowe debiuty..


Dwa pierwsze zdjęcia to jagody z norweskiego lasu.. Podczas mojego sierpniowego pobytu w Stavanger znajomi zabrali mnie na jagodobranie. A jagód było mnóstwo, naprawdę mnóstwo. Musze przyznać, że pierwszy raz zbierałam je w takiej ilości (w kilka godzin sama uzbierałam 9 litrów i do tej pory jest to dla mnie zdumieniem, bo chyba jak na debiut to całkiem ładnie).
Norwedzy nie są specjalnie zainteresowani zbieraniem czegokolwiek w swoich lasach, stąd dozwolone jest nawet używanie "jagodziarek" (nie wiem czy jest to prawidłowa nazwa, to takie "pudełko z grzebieniem", które można kupić w wielu sklepach w Norwegii). Przyznam, że najadłam się w tym roku jagódek do woli..:).


Tutaj juz ogrodowe borówki



A teraz mój debiut z minionych dni. Pieczenie drożdżowego ciasta.
Mamy w rodzinie cukiernika dla którego sztuka pieczenia (chleba, ciast) to po prostu pestka. 
Poprosiłam o lekcje w tym temacie :), bo moja dotychczasowa wiedza i doświadczenie były dosyć malutkie..
  Szybko okazało się, że sekret tkwi w umiejętnym przygotowaniu ciasta. Cała reszta to drobiazg. 
Ale właśnie.. jak wyczuć czy to ciasto jest już takie, jakie być powinno? To nadal mój największy dylemat..

Z 1 kg maki wyszły aż 3 blaszki wypieków. Modelowe bułeczki z borówkami..


Placek ze śliwkami i borówkami.


A na koniec wariacje z resztek ciasta.. Ślimakowe bułeczki


i chałka (tu sie okazało, że wyplecenie takiej ślicznotki to długie, długie ćwiczenia).


Jeśli nastepnym razem upiekę bułeczki bez pomocy i wyjdą podobnie chrupiace i pyszne, wówczas powiem - potrafię upiec drożdżowe ciasto!

Ciepłego weekendu Wam życzę!

środa, 7 września 2011

Słoneczny prezent w deszczowy dzień..

Pogoda dzisiaj taka, że tylko zaszyć się we własnym domku, pod miękkim kocem z herbatą na kolanach. Leje, leje, leje.. szaro, mokro, chłodno i dużo papierowej pracy.. Ale ja dzisiaj o czymś zupełnie innym!
Wczoraj dotarła do mojej skrzynki wspaniała przesyłka! Przepiękne  woreczki z wyszywanymi motywami, to oczywiście sympatyczna wymianka z Ilą (o której możecie przeczytać również na jej blogu). 
Ciężko przy braku słońca wykonać lepsze zdjęcia (dlatego tak skąpo), ale prace są naprawdę urocze i bardzo za nie Ilonce dziękuję :).

Moje szuflady nareszcie zostały uporządkowane (foremki do ciasteczek i pierników oraz reklamówki mają od dziś swoje miejsce!). Niespodzianka były piękne etykietki :)!


Zgrywając zdjęcia zobaczyła dzisiejszy post Ili i uśmiechnęłam się szeroko widząc motyw kłosów :)


Wymianki sprawiają ogrom radości i bardzo się cieszę, że kolejny raz mogłam komuś sprawić przyjemność i  sama zostałam tak wspaniale obdarowana.

I na koniec słoneczko w słoiczku :). W weekend dostałam od Dziadków dużą dynię i od razu pojawiła się myśl przetworzenia jej na konfitury (ten smak był mi dotąd zupełnie obcy). Do tradycyjnego przepisu podawanego na stronach dodałam sok z całej cytryny. Efekt mnie naprawdę zaskoczył, "niebo w gębie" :)! Polecam.


Dobrego tygodnia!